czwartek, 9 maja 2013

Opowiadania 1 - Część 2.


< Chyba nie muszę pisać co było dalej ?! >
2.
Hana obudziła się pierwsza. Spojrzała przez chwilę na Piotra po czym wstała  i poszła do kuchni.
Zaczęła robić śniadanie.
- Hana… jesteś – usłyszała z sypialni.
- Oczywiście. A co myślałeś, ze to tylko sen… O nie. Tak łatwo się mnie teraz nie pozbędziesz.
Piotr ubrał się i przyszedł do kuchni.
- O… widzę, że robisz śniadanko. – Powiedział łapiąc Hanę za biodra.
- tak. Rewanżuję się… ale nie przyzwyczajaj się. Następnym razem twoja kolej
- Dobrze, dobrze. Przecież będę musiał się jakoś angażować.
- Niewątpliwie. 
- Tylko proszę cię, jedz szybko bo spóźnimy się do pracy… W sumie to masz jeszcze 20 minut- Powiedziała ukochanemu podając kanapki.
- To ja mam 20 minut? Ja jestem gotowy. A z tego co widzę to pani doktor  jest jeszcze w piżamie
-Chyba mnie nie doceniasz?! 
- Dobra, dobra. Daj buziaka i leć się ubierać a ja przez ten czas  zjem śniadanie.
Godzinę później ; Piotr zaprasza Hanę na kolację… ze śniadaniem
- Właściwie to chciałem cie zaprosić do mnie na kolację. –powiedział Piotr .
-Ze śniadaniem?! - *Śmiech Hany*
      Wieczorem po cesarce Hana przyjeżdża do domu Piotra.
- Jestem. Nie czekasz na mnie zbyt długo?
- W zasadzie to dopiero przygotowałem kolację.
-Mhmmm…. *uśmiech Hany*
Jedzą, jedzą…. Gdy skończyli, Hana spojrzała na komodę. Podeszła w jej kierunku.
- Tosia… Jest do ciebie podobna.
- … A może obejrzymy jakiś film?
- A jaki konkretnie masz na myśli? Komedie romantyczną.? Jeśli tak, to ja nie mam nic przeciwko.
- Jasne. Jeśli chcesz to obejrzymy komedie.
W trakcie filmu Hana usypia na ramieniu Piotra. On bierze ja na ręce i zanosi do łóżka. Całuję…
Hana rozbudzona otwiera oczy…
- Już koniec? Sądziłam, ze to dopiero początek….
-*smile Piotra* Ale ja jeszcze nie zacząłem .
   Śmieją się….  Nagle zaczęli poważnie rozmawiać.  Mówili o wszystkim – o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Żałowali, śmiali się i całowali. Nagle Gawryło wyznał Hanie:
- Kochanie, jesteś dla mnie bardzo ważna. Nie chcę cię stracić. Raz już to zrobiłem. Chciałbym to cofnąć ale się nie da. Jesteś dla mnie czymś wyjątkowym.
-Mam to uznać za komplement? … Kontynuuj dalej.
- Uznawaj to, za co chcesz. Ja będę dalej mówił co mi się w tobie podoba… Masz piękne włosy, kocham twoje spojrzenie. Jesteś jak szwedzki ideał kobiecości.
-Pozwól, że teraz ja coś powiem. Kocham cię takiego jakim jesteś. Takiego jakiego cię poznałam., pomocnego, spontanicznego, energicznego. Zawsze cię będę kochać. Niewątpliwie zawsze.
Przytuleni idą spać. Gdy budzą się rano jedzą śniadanie i jadą na zakupy.  W drodze do domu do Piotra dzwoni telefon. Hana odbiera.
-Słucham?!.
- No proszę, Gawryło ma nową sekretarkę… - W komórce Hana usłyszała Głos Magdy
- Przepraszam ale Piotr jest zajęty. Nie chciał spowodować wypadku samochodowego więc poprosił mnie o odebranie…  A gdybyś chciała wiedzieć więcej, to nie mamy przed sobą żadnych tajemnic.
- nie ściemniaj. Powiedz kochanemu tatusiowi, że Tosia chce się z nim zobaczyć.
-Skoro nalegasz. Ale on o tym wie. Miał do ciebie dzwonić… ale widzę, że ty – dobra mamusia się znalazłaś.
Hana nie usłyszała już odpowiedzi na ostatnio wypowiedziane słowa. Magda rozłączyła się.
- Piotr, nie mam nic przeciwko Tosi… a wręcz przeciwnie. Chciała bym ja bliżej poznać. Zaproś ja na weekend do siebie. Zabierzemy ją do zoo… Wesoło spędzimy czas.
-Wiem, wiem Hana… Ale zrozum, dla Magdy wszystko, co robie dla dobra Tosi ją denerwuje. Ona tego nie docenia. Dla niej powinienem być ojcem na stałe albo w ogóle …
Cdn .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz