Część 4.
Wszyscy są już w mieszkaniu Hany. Nagle zjawia się Goldberg. Oczywiście, nikt
nie wie o co chodzi.
- Co się tutaj dzieje ? – powiedziała Hana gdy ujrzała tłum
ludzi u siebie w mieszkaniu.
- Chciałbym ci coś powiedzieć – wyznał Gawryło.
- Piotr, tylko tego nie spieprz. – Szepnął mu do ucha Witek.
- *Piotr klęka*. Hana, jesteś dla mnie bardzo ważna. Kocham
cię. * Otwiera pudełeczko* Wyjdziesz za mnie?!
- … tak * uśmiech
Hany*
Wszyscy goście są szczęśliwi. Zrozumieli, ze źle ocieniali
Piotra. Jedynie Zapała wyszedł z
mieszkania Goldberg nie żegnając się z nikim.
- Piotr, co z nim ? Mógłbyś sprawdzić ?
- Oczywiście. Już idę. – Piotr wybiega z mieszkania
pozostawiając gości z Haną.
Piotr łapie Przemka który wściekły wraca z kolacji.
- Hej Przemek nie denerwuj się.
- Wiesz, mam cie dosyć. Wszędzie się pchasz. Tylko
zrujnujesz jej życie.
- Proszę cię. Kochamy się a ty nam nie przeszkodzisz… Chodź do nas. Hana…. – w tym momencie przewał mu przyszły
szwagier.
- Skoro cie kocha to teraz mnie nie potrzebuje. Wybacz ale
nie mam ochoty na dyskusje z tobą. Jesteś… jesteś po prostu komiczny. Nie
rozumiem, dlaczego ona wybrała akurat ciebie?!
- Masz racje. Nie będę z tobą rozmawiał. Ale co mam
powiedzieć Hanie?! Czemu wyszedłeś bez
słowa ?
- wymyśl coś. Ty
dobrze kłamiesz.
<Piotr wraca do ukochanej. Jest już dosyć późno więc
goście już się rozeszli.>
- Kocham cie.
-Niewątpliwie, ja ciebie też. Piotr, co powiedział ci
Przemek ?
- Skarbie , nie myślmy teraz o nim. Nie możemy się cieszyć
sobą wzajemnie ?
- no tak… ale wiesz, ze nie mogę stracić mojego
braciszka. – powiedziała Hana
- Skoro nalegasz. Powiedział, że nie chce nam przeszkadzać.
- Trudno. Nie będę się nad nim żalić. Przecież mam z czego
się teraz cieszyć .
*szept do ucha Piotra* Pierścionek jest wspaniały. Dziękuję.
*szept do ucha Piotra* Pierścionek jest wspaniały. Dziękuję.
- mhmm… - Piotr uśmiechnął się i pocałował Hanę.
- Jestem trochę zmęczona. Nie obrazisz się, jak się położę ?
Dyżur był wyczerpujący.
- Czuł bym się pewniej, wiedząc, że jesteś blisko mnie.
Położył bym się z tobą ale muszę przejrzeć jeszcze papiery jednego pacjenta.
- Idę wziąć prysznic i i się położę. Zaczekaj na mnie w sypialni.
- a mogę z tobą ?
- *smile Hany*. Wolałabym nie.
CDN.Piotr jest zajęty. Nie chciał spowodować wypadku samochodowego więc poprosił mnie o odebranie… A gdybyś chciała wiedzieć więcej, to nie mamy przed sobą żadnych tajemnic.
- nie ściemniaj. Powiedz kochanemu tatusiowi, że Tosia chce
się z nim zobaczyć.
-Skoro nalegasz. Ale on o tym wie. Miał do ciebie dzwonić…
ale widzę, że ty – dobra mamusia się znalazłaś.
Hana nie usłyszała już odpowiedzi na ostatnio wypowiedziane
słowa. Magda rozłączyła się.
- Piotr, nie mam nic przeciwko Tosi… a wręcz przeciwnie. Chciała bym ja bliżej poznać. Zaproś ja na weekend do siebie. Zabierzemy ją do zoo… Wesoło spędzimy czas.
- Piotr, nie mam nic przeciwko Tosi… a wręcz przeciwnie. Chciała bym ja bliżej poznać. Zaproś ja na weekend do siebie. Zabierzemy ją do zoo… Wesoło spędzimy czas.
-Wiem, wiem Hana… Ale zrozum, dla Magdy wszystko, co robie
dla dobra Tosi ją denerwuje. Ona tego nie docenia. Dla niej powinienem być
ojcem na stałe albo w ogóle …
Cdn .
fajnie piszesz :) :) :)
OdpowiedzUsuń